Świat

Trupi wosk: problem na niemieckich cmentarzach

Rozkład zwłok może się odwlekać w czasie

W Niemczech znajduje się ok. 32 000 tradycyjnych cmentarzy. Na wielu z nich występuje problem: zwłoki pochowane w trumnach rozkładają się zbyt powoli i gdy dochodzi do likwidacji grobu, grabarze znajdują wewnątrz ciała zachowane tak dobrze, że niekiedy można nawet rozpoznać rysy twarzy zmarłego. Groby w RFN wykupuje się na okres od 15 do 35 lat i w tym czasie powinien nastąpić całkowity rozkład denata, tak się jednak nie dzieje. 

 

Jak podała “Die Welt”, problem ten powstaje, ponieważ tłuszcze zawarte w skórze nieboszczyków zamieniają się w trupie lipidy (trupi wosk) i zagnieżdżają w tkankach. Na skórze powstaje krucha, biała substancja, podobna do wosku, która w określonych okolicznościach powstrzymuje rozkład ciała.  Dzieje się tak zwłaszcza, gdy ziemia jest wilgotna i gliniasta. Na cmentarzach ziemia może być wręcz “zmęczona” procesami rozkładu. Jeśli do tego dodać ubrania z tworzyw sztucznych, antybiotyki oraz nowoczesne, hermetyczne trumny, problem “woskowych zwłok” systematycznie przybiera na sile. Praktycznie nie ma w Niemczech cmentarza, na którym zjawisko to nie występuje.

Obciążenie psychiczne

“Woskowe trupy” stanowią niemałe obciążenie psychiczne dla pracowników cmentarzy. Można też wyobrazić sobie szok rodziny zmarłego, gdyby na przykład ujrzała jego pośmiertne (bardzo pośmiertne) zdjęcie w którymś z serwisów społecznościowych. Nic więc dziwnego, że zarządcy cmentarzy próbują radzić sobie z tym kłopotem różnymi sposobami. Okres wykupu grobu przedłuża się na przykład z 20 do 25 czy nawet 30 lat. Wprowadzany bywa zakaz całkowitego przykrywania grobu ziemnego nagrobkiem. Nieoficjalnie mówi się też, że operator koparki, zasypujący świeży grób, miewa zadanie dodatkowe: zmiażdżyć łyżką wieko trumny, by ułatwić wodzie i mikroorganizmom dotarcie do zwłok i powodowanie ich całkowitego rozkładu.

Może chować ich płyciej?

Skutecznym rozwiązaniem byłaby zmiana przepisów o głębokości pochówku. Obecnie niemieckie prawo wymaga, by ciało zostało złożone co najmniej 1,90 – 2,00 m pod powierzchnią. Gdyby chować zmarłych płyciej, proces rozkładu byłby ułatwiony. Chowanie ludzi głęboko pod ziemią ma swoją genezę w zarazach, siejących niegdyś spustoszenie. Obowiązywała wtedy zasada “im głębiej, tym lepiej”.

Rodzinom zmarłych zaleca się, by nie upierały się przy oklepywaniu łopatą lub udeptywaniu warstwy ziemi na grobie oraz sadziły na nim rośliny o głęboko rosnących korzeniach, ponieważ te pobierają z ziemi więcej wody.

Nie ma to jak krematorium

Z czasem problem może rozwiązać się sam, ponieważ nieustannie rośnie popularność pochówków urnowych. W Niemczech odbywa się rocznie ok. 925 000 pogrzebów. Już ok. 2/3 pochówków poprzedza kremacja zwłok, a tendencja jest rosnąca.

Dodaj komentarz

4 komentarzy do "Trupi wosk: problem na niemieckich cmentarzach"

1500
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o

Taki problem występuje chyba nie tylko na niemieckich cmentarzach, na polskich pewnie też, tylko jeszcze nikt o tym nie napisał. Całe szczęście, że Polacy nie mają oporów przed spopielaniem zwłok i też coraz chętniej decydują się na kremację.

Kamila / Z naciskiem na szczęście

Sama będąc ostatnio w Niemczech byłam na pogrzebie protestanckim i na cmentarzu było tylko i wyłącznie płyty urnowe. Byłam w szoku, bo u nas mimo wszytsko dominują trumny

Ciekawy artykuł.
We Włoszech nie ma tego problemu. Ludzie chowani są na piętrowych cmentarzach. Takie do tej pory widziałam.

Pozdrawiam serdecznie

Renata

Nigdy nie sądziłam ze z zainteresowaniem będę czytać o zwłokach. A tu proszę, niespodzianka! Tez mi się wydaje ze tak jest wszędzie tylko się o tym problemie nie mówi.