Telefony

Nie będziesz już potrzebował nowego telefonu

Kup sobie tylko akumulatory na zapas

Smartfon

Nowy Samsung na wiosnę? E tam, nie rusza mnie to. Nowe iPhone’y i rekordy popularności? Tylko medialnie. A może zmartwychwstały RAZR albo któraś Nokia? Nie. Też nie. Jeśli kupiłeś telefon w ostatnim roku, a może nawet w ciągu ostatnich dwóch lat, to prawdopodobnie nie będziesz miał żadnego dobrego powodu, żeby zmienić go w ciągu najbliższej dekady.

Krzywa gnie się ku dołowi

Przed Bożym Narodzeniem ze sklepowych półek zniknęło prawie 400 milionów smartfonów. Ta liczba robi wrażenie, ale tylko wtedy, kiedy patrzy się na nią w oderwaniu od całościowego trendu. Cały czas jest to bowiem tylko fragment coraz bardziej wypłaszczającej się krzywej sprzedaży. Ostatnie kilka lat to dla producentów smartfonów ciężki okres. Można powiedzieć, że nowoczesne telefony stały się ofiarą własnej doskonałości. Trochę przypomina to historię Microsoftu, który – żeby zatrzymać sporą część dochodu – musiał sztucznie podtrzymać wsparcie dla XP, który był już wtedy systemem starym. Dlaczego ten efekt obserwujemy w przypadku smartfonów? Po prostu od dwóch lat nie pojawiło się na tym rynku absolutnie nic, co uzasadniałoby zmianę telefonu. Nie było jakościowego skoku, który sprawiłby, że posiadacze starszych modeli mogliby poczuć się gorsi.

Dlaczego przełom nie nadejdzie?

Można mieć prawie pewność, że najbliższa dekada nie przyniesie żadnego przełomu na rynku smartfonów. Kiedy monochromatyczne wyświetlacze z klasyczną klawiaturą zostały zastąpione większym ekranem dotykowym, postęp polegał na zwiększeniu możliwości samego wyświetlacza. Później te wyświetlacze się rozrosły, a telefony stały się w istocie mniejszymi komputerami. Doszło kilka dodatkowych rdzeni procesora, sporo RAM-u i opcje instalacji niemal dowolnego programu. Aparaty zyskały możliwości ustępujące, ale tylko nieznacznie, prawdziwym cyfrówkom. Gdzieś po drodze weszło 4G i NFC, ale właściwie tylko ta pierwsza technologia zyskała uznanie, choć i tak mniejsze, niż spodziewali się producenci, a to za sprawą pakietów internetowych, które i tak nie pozwalają się rozpędzić. Aha – no i Apple wymusiło używanie bezprzewodowych słuchawek. A teraz?

  • Dalsze zwiększanie ekranu kompletnie nie ma sensu. Ekrany giętkie będą tylko ciekawostką, ponieważ sama ich elastyczność nie wpłynie na funkcjonalność telefonu.
  • Można zwiększyć rozdzielczość aparatu, ale tak naprawdę już nawet 13 milionów pikseli to za dużo jak na zastosowanie, jakie większość użytkowników ma dla aparatu. Dodanie kolejnej lampy błyskowej lub soczewki też niczego nie zmieni od strony funkcjonalnej.
  • Przez 10 lat na pewno nie powstanie możliwa do zastosowania na przemysłową skalę technologia, która pozwoliłaby zdecydowanie przedłużyć żywotność akumulatora.
  • Kolejne rdzenie i kolejny gigabajt RAM-u będą potrzebne tylko do uruchomienia gier o coraz większych wymaganiach, ale wtedy znów ekran i tak nie pozwoli na radość z większej szczegółowości.
  • Bezprzewodowe ładowarki już dowiodły, że są mocno wątpliwą ciekawostką i tu się nic nie zmieni.
  • Android w kolejnych wydaniach nie wnosi niczego nowego dla zwyczajnego użytkownika telefonu, a już teraz zapowiadane są kolejne zmiany, które też rewolucji nie przynoszą. Zresztą cykl życia wydań Androida jest bardzo długi. Apple też jest konserwatywne, a Ubuntu ze swoim projektem Touch poległo w przedbiegach.

Ofiary własnej doskonałości

Telefony nie będą się dalej rozwijały tak dynamicznie. Pewnie powstaną pojedyncze ciekawe modele, na pewno któraś zmiana wzbudzi kontrowersje, ale nie będzie tu rewolucji na wielką skalę. Po prostu nie ma teraz ani technicznych możliwości, ani realnej potrzeby ulepszenia smartfonów. Być może będziemy świadkami jakiejś specjalizacji, choć to wątpliwe. Za to w związku ze wzrostem cen smartfonów na pewno upowszechni się procedura ich naprawiania. I bardzo dobrze, bo większość napraw można wykonać za kilka do kilkudziesięciu złotych i tylko koszty części oryginalnych sprawiają, że jest to nieopłacalne.

I jest jeszcze problem natury marketingowej, który dotyczy zwłaszcza flagowców potężnych marek. Skoro bowiem i Samsung, i Apple o swoich ostatnich modelach powiedziały, że to telefony doskonałe, to jak uzasadnią wprowadzenie kolejnych? Poza psychofanami i osobami, które są tym markom wierne, a akurat uszkodzą swoje telefony, nikt nie będzie już ustawiał się w takich kolejkach, jakie można było oglądać jeszcze niedawno.

Czy to już pora, żebyś wymienił telefon?

Do tej pory wymianę można było logicznie uzasadnić: bo aparat już nie 5, nie 8, ale 13 milionów pikseli. Dalej już różnica nie będzie widoczna dla amatora. Albo więcej RAM-u, bo jednoczesne uruchomienie Spotify i Endomondo powodowało zapchanie pamięci. Ewentualnie zmiana, bo udało się znaleźć baterię 4000 mAh zamiast 2000 do podobnego ekranu. Jeśli więc chcesz zmienić telefon z takich powodów, to jest to dobry moment, ale na pewno nic pilnego. Jeśli masz taką ochotę, bo wszyscy znajomi zmienili – OK, też w porządku, ale miej świadomość, że nie poczujesz różnicy, chyba że przerzucisz się z najniższej półki cenową na średnią lub wyższą. Jeśli jednak lubisz swój telefon, to może wystarczy kupić ze dwa akumulatory na wypadek, gdyby w najbliższych 10 latach przestali je produkować. Zobaczysz wtedy, że po upływie dekady wcale nie będziesz wyglądał na dinozaura.

tekst: Robert Wąsik