czwartek, Styczeń 18, 2018
Ciekawostki

Człowieku, nie irytuj się (gdy się dowiesz, że to niemiecka gra)

Nieznana historia gry w chińczyka

Człowieku, nie irytuj się

Któż nie zna chińczyka – popularnej gry planszowej, znanej także jako “Człowieku, nie irytuj się”? Owszem, w dobie internetu rzucanie kostką i wędrówka pionkami po planszy nie wygra zapewne konkurencji z grami komputerowymi i internetowymi, ale póki ta era nie nastała, chińczyk był obecny i znany prawie w każdym polskim domu.

Chińczyk to niemiecka gra

Mało kto wie jednak, kiedy, jak i gdzie ta gra powstała. Jej historia sięga tymczasem początków XX wieku, ściślej: roku 1907, kiedy to monachijski kupiec Josef Friedrich Schmidt przygotował planszę z pogniecionej tektury i pionki wyrzeźbione z drewnianych klocków, a następnie zaprezentował grę swojej żonie i trzem synom.  Wiadomo dziś, że Schmidt inspirował się hinduską grą pachisi oraz znaną podówczas w Niemczech Spiesz się powoli.

Rodzina Schmidta była zachwycona i łatwo dała się wciągnąć do gry. Nic więc dziwnego, że kupiec postanowił rozpocząć sprzedaż. Ręcznie wytwarzana planszówka sprzedawała się jednak słabo i być może z całego przedsięwzięcia nic by nie wyszło, gdyby nie wybuch I wojny światowej.

Miliony ginęły na froncie

Gdy miliony niemieckich żołnierzy zaczęły poznawać wojenny koszmar, Schmidt zwietrzył interes. Nie wiadomo, na ile kierowały nim pobudki patriotyczne, a na ile kupiecki instynkt, pewne jest tylko, że uparty Niemiec dostrzegł swoją szansę w… wojskowych lazaretach, gdzie żołnierze leczyli frontowe rany. Jeszcze w 1914 roku rozpoczął produkcję gry na większą skalę, a następnie zaczął ją wysyłać do wojskowych szpitali właśnie. To był strzał w dziesiątkę.

Zapomnieć o koszmarze

Wciągająca i budząca silne emocje gra okazała się doskonałą rozrywką, pozwalającą rannym i chorym żołnierzom oderwać się myślami od wspomnień z okopów, zapomnieć na parę chwil o bólu i cierpieniach. W sumie Schmidt wysłał do lazaretów ok. 3000 egzemplarzy Człowieku, nie irytuj się (tak nazywała się gra w oryginale), a żołnierze zawozili je do swoich domów, pozyskując dla gry nowych zwolenników. Trzeba było rozpocząć produkcję masową i w 1920 roku w niemieckich domach gościł już ponad milion kompletów do gry. Nie bez wpływu na sukces była też niska cena: chińczyk kosztował mniej niż funt (ok. 0,45 kg) cukru.

Długie lata sukcesu

Założona przez Schmidta firma wydająca grę była do 1997 roku prowadzona przez jego potomków. Potem została przejęta przez berlińską grupę Blatz. W Niemczech sprzedano do tego czasu ponad 70 mln egzemplarzy chińczyka.