czwartek, Styczeń 18, 2018
Świat

Czarne wdowy polują na testamenty

Twój dziadek chce się żenić? Niech uważa...

czarna wdowa

Japońska prasa miała ostatnio o czym pisać: sąd w Kioto skazał na karę śmierci 70-letnią Chisako Kakeshi, której udowodniono trzykrotne zabójstwo i jedno usiłowanie zabójstwa. Kakeshi zabijała swoich życiowych partnerów, by wejść w posiadanie ich majątku. W chwili skazania była już milionerką. Do wyszukiwania potencjalnych ofiar używała portali randkowych, zwracając szczególną uwagę na mężczyzn zamożnych i bezdzietnych.

Zjedz coś, kochanie…

Przed podaniem swoim ofiarom cyjanku potasu dbała o to, by ich ubezpieczenia na życie zostały przepisane na nią. W ten sposób w ciągu 10 lat zdobyła w przeliczeniu 7,7 mln euro. Nic więc dziwnego, że japońska prasa nazwała ją “czarną wdową” – to od jadowitego pająka, którego samica po kopulacji zabija i zjada samca, o ile ten nie zdąży się w porę oddalić.

Również Austriacy mogą się pochwalić “czarną wdową”: w latach 90. była nią niejaka Elfriede Martha Blauensteiner, która przy pomocy ogłoszeń towarzyskich wyszukiwała ludzi zamożnych, wymagających opieki. Swojemu adwokatowi polecała fałszować ich testamenty, po czym z zimną krwią dokonywała zabójstw. Używała do tego celu leku obniżającego zawartość cukru we krwi. Medykament ten mieszała z antydepresantami. Następnie okładała nieprzytomne ofiary ręcznikami zamoczonymi w lodowatej wodzie, powodując drastyczne wychłodzenie organizmu. Dopiero, gdy wiedziała, że na ratunek będzie już za późno, wzywała pogotowie. Ofiary umierały w szpitalach.

Złośliwi twierdzą, że “czarne wdowy” zdarzają się także w Polsce; czasami można o nich poczytać w plotkarskich serwisach. Nie posuwają się do zabójstwa, ale spokojnie wyczekują, aż ich o wiele starszy partner znajdzie się na cmentarzu.

Ludzie są gorsi od pająków

Wspomniane wcześniej pająki nie są aż tak niebezpieczne, jak mogłoby się wydawać. Przypadki zabicia i zjedzenia samca przez samicę nie są u nich regułą. Owszem, ich jad jest ponoć 15 razy silniejszy od jadu grzechotnika, ale ukąszenie człowieka nie prowadzi do jego śmierci, a tylko do zatrucia i dotkliwych bólów brzucha, utrzymujących się nawet przez dwie doby. Wynika to z faktu, że czarna wdowa wstrzykuje ofierze niewielką dawkę toksyny, która wystarcza jedynie do zabicia owada, sparaliżowania ptaka lub niewielkiego ssaka.

Ryzyko ukąszenia przez czarną wdowę zamożnego, bezdzietnego człowieka w podeszłym wieku jest – zwłaszcza w Europie – minimalne, o wiele większym zagrożeniem są amatorki i amatorzy jego majątku. W miarę bogacenia się społeczeństw, zjawisko to przybiera na sile. Sama demografia (wzrost procentowego udziału starych ludzi w populacji) sprawia, że potencjalni dawcy fortuny narażeni są i będą na niebezpieczeństwo.

Ratunkiem jest nieufność i ostrożność

Potencjalna ofiara wcale nie musi ogłaszać się w internecie. Informacje o niej może posiadać i udostępniać każdy, kto ma z nią kontakt: opiekun, sprzątaczka, gosposia, taksówkarz czy nawet kurier. Nietrudno się zorientować, gdzie istnieje szansa na oszukańczy zarobek. Schemat działania “czarnych wdów” płci obojga jest zawsze ten sam: zaczyna się od pozyskania zaufania ofiary, potem następuje systematyczna praca zmierzająca do emocjonalnego uzależnienia jej od sprawcy, a na końcu do odpowiedniej zmiany testamentu.

Ludzie starzy, schorowani, bywają łatwowierni. Z pomocą mogą im przyjść członkowie ich rodzin oraz przyjaciele. Najlepiej jest, gdy taka osoba ma godnego zaufania partnera życiowego, bo nie uchodzi wówczas za samotną i łatwą do “upolowania”. Otwiera się też pole do popisu dla poważnych agencji matrymonialnych, które są w stanie brać potencjalnych kandydatów pod lupę i usuwać ze swych kartotek, jeśli cokolwiek w ich życiorysie wzbudzi podejrzenie.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
1500