Zdrowie

Brytyjczycy mają ministra ds. zwalczania samotności

Samotność zabija. Nie tylko w piosence Britney Spears

samotność zabija

Brytyjska premier Theresa May powierzyła Tracey Crouch, sprawującej urząd ministra ds. sportu i społeczeństwa obywatelskiego, nowy zakres obowiązków. Jest nim odtąd walka z samotnością i zwalczanie izolacji społecznej. Nic w tym dziwnego: dowiedziono, że samotność, choć jeszcze nie uznana oficjalnie za chorobę, przynosi skutki podobne do chorób.

Samotność zabija

Samotność zabija. I to dosłownie. U ludzi, którzy przez dłuższy czas odczuwają bolesną samotność, podnosi się poziom kortyzolu – hormonu stresu, którego długotrwałe działanie wyniszcza organizm. To między innymi dlatego ludzie ci są bardziej podatni na choroby, częściej zapadają na depresję oraz mają duże trudności z rozwiązywaniem problemów  pisze Bartłomiej Żukowski, psycholog z Instytutu Gestalt.

Samotność w liczbach

Wg Żukowskiego aż 34 proc. Polaków zmaga się z samotnością. W Wielkiej Brytanii ponad 9 mln ludzi odczuwa samotność często lub stale, w tym 200 000 do tego stopnia, że przez ponad miesiąc nie odbywa rozmowy z kimś bliskim lub zaprzyjaźnionym. Wśród niepełnosprawnych, młodych (18-34 lata) Brytyjczyków aż 85 procent czuje się samotnie.

Podobne badania przeprowadzono w Niemczech, gdzie samotność dotyka głównie ludzi w podeszłym wieku. Odczuwa ją co piąta osoba powyżej 85 roku życia i co siódma w wieku 45-65 lat. W najgorszej sytuacji są osoby starsze i schorowane, które praktycznie nie wychodzą z domu.

Amerykanie ustalili z kolei, że ryzyko demencji starczej u osób samotnych jest dwa razy większe niż u pozostałych. Brytyjczycy twierdzą, że szkodliwość samotności jest porównywalna z wypalaniem 15 papierosów dziennie.

Singiel to człowiek samotny

Samotność nie jest wyłącznie problemem ludzi starych. W Niemczech jest 41 mln gospodarstw domowych, z czego aż 17 milionów prowadzą single. No właśnie, single: to określenie zdaje się niekiedy nobilitować, nadawać prestiżu, ale jego prawdziwe znaczenie jest dalekie od radości z niezależnego, wolnego życia. Jakże często jest jedynie dumną przykrywką, mającą przesłonić fakt, że dany człowiek po prostu nie radzi sobie w kontaktach społecznych i jest niezdolny do życia w związku.

Bardzo często samotność jest wynikiem rozpadu rodziny (rozwodu) lub śmiercią bliskiej osoby. Może trwać przez jakiś czas, może też utrzymać się do końca życia. Często wywołuje problemy psychiczne (niska samoocena, wstyd, poczucie winy, przekonanie o własnym nieprzystosowaniu społecznym, depresja etc.). Jest furtką do uzależnień, zwłaszcza do alkoholizmu.

Człowiek samotny cierpi między innymi dlatego, że zdaje sobie sprawę, co stanie się, jeśli popadnie w tarapaty. Jeśli dosięgną go problemy psychiczne, zdrowotne lub finansowe, będzie musiał uporać się z nimi sam, bez wsparcia kogokolwiek bliskiego.